Fanaberia
Łukasz Kotkowski
Fanaberia
Łukasz Kotkowski
Podejrzewam, że każdy z nas choć raz w życiu trafił na książkę, która zapowiadała się świetnie a okazała się wielkim niewypałem. Wiązaliśmy z nią wielkie nadzieje, wierzyliśmy, że dostarczy nam ona wyjątkowych wrażeń, podchodziliśmy do niej z entuzjazmem a następnie z przerażeniem odkryliśmy, że z każdą kolejną stroną zapał i entuzjazm spadał i spadał... i dotyka nas przykre rozczarowanie. Każdy przeżył to choć raz. Jakim jest więc miłym zaskoczeniem, kiedy sięgamy po mało znaną jeszcze książkę i okazuje się, że właśnie znaleźliśmy to czego szukaliśmy... że oto książka, która spędza nam sen z powiek! Podczas rozmowy z panem Kotkowskim napisałam, że wydaje mi się, że książka jest w moim guście... i muszę przyznać, że intuicja mnie nie zawiodła! Do detektywa Tomasza Radziejowskiego zgłasza się młoda dziewczyna, Dorota Lutowska. Prosi o pomoc w rozwikłaniu tajemniczej śmierci jej 20-letniej przyjaciółki Martyny. Policja zakończyła śledztwo i uznała, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, w co ciężko Dorocie uwierzyć. Z ostatnich listów Martyny, wynika, że dziewczyna strasznie się czegoś bała... Była wręcz przerażona! A mieszkanie, w którym wynajęła pokój na czas studiów, zdawało się być nawiedzone... Tomasz podejmuje się zadania i z przerażeniem odkrywa, że śmierć Martyny może mieć związek z tragedią, która miała miejsce 5 lat temu... Tragedią, którą media nazwały "rzezią niewiniątek". Ofiarą padło 13 dzieci, które odnaleziono w zbiorowej mogile. Zabójcy nigdy nie udało się złapać... Kiedy otrzymałam tę książkę, byłam w połowie innej , nie mniej ciekawej. Zamierzałam trzymać się ustalonego porządku - najpierw skończyć jedną, dopiero zacząć drugą. Nie udało się! Chciałam przeczytać jedynie prolog... tymczasem skończyłam 100 stron później, gdy na zegarze wybiła 2 w nocy! Natomiast dziś o 4 nad ranem książka dobiegła końca... I nie będę ukrywać, że ma ona jedną największą wadę, której nie mogę przełknąć - zdecydowanie za szybko się kończy! Książka niesamowicie wciąga już od pierwszych stron, przez co niemożliwością było dla mnie odłożyć ją na półkę, zanim nie zmógł mnie sen... a z tym snem sprawa też nie była prosta, ale o tym później... Bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Styl autora bardzo przypadł mi do gustu. Lekki, prosty i przyjemny, z wielkim poczuciem humoru, co nie kryję, bardzo mi się podobało! Gdyż przejadły mi się już patetyczne, filozoficzne wywody i sztuczna, płytka groza. Pan Kotkowski natomiast posługuje się lekkim językiem, dużo tu prostoty, sporo dowcipu a jednocześnie niemal każda strona przepełniona jest grozą! Grozą, która przyprawiała mnie o prawdziwe dreszcze.. bo obok zjawy, która do złudzenia przypominała mi zgniłą postać z japońskich horrorów, była też najniebezpieczniejsza odmiana potwora, który może wyrządzić nam realną krzywdę... Człowiek przepełniony pragnieniem zemsty. Do tej pory wydawało mi się, że preferuję historie, w których mamy do czynienia jedynie z postaciami realnymi. Pan Kotkowski właśnie uświadomił mi, jak bardzo się myliłam. Stworzył na łamach swojej powieści postać zjawy tak odrażającej (Wargi sine jak ciało topielca, puste oczodoły, z których spływał jakiś płyn, maź... gnijące, odrywające się od kości ciało...),że wyobrażenie jej wzbudzało we mnie prawdziwy lęk! Przypominam, że czytałam książkę późną nocą i treść tak podziałała na moją wyobraźnię, że choć do strachliwych nie należę, to każdy najmniejszy szmer w mieszkaniu budził we mnie dreszcz niepokoju. A mój ukochany kot spacerujący dumnie po pokoju, kilkakrotnie doprowadziłby mnie do zawału... Nie wspominając już co się działo, gdy w mieszkaniu zapanowała ciemność... Bohaterowie wykreowani przez autora, byli niezwykle barwni i realni. Tomasz Radziejowski od razu zdobył moją sympatię. 32 letni kawaler, z poczuciem humoru, słuchający takiej samej muzyki jak ja, nadużywający papierosów i kawy... hmm... mimo wszystko brzmi ciekawie! Łączyło nas naprawdę wiele, gust muzyczny, miłość do kawy i choćby podobna ręka do kwiatów, a raczej jej brak - tak, Panie Łukaszu nie tak dawno temu udało mi się ususzyć kaktusa! Co do łatwych zadań nie należy :). Jedna cecha, która mnie irytowała to to, że był takim genialnym detektywem! Zbyt genialnym! (cóż, czyżby zazdrość przeze mnie przemawiała?! :) ) Jednak nie ukrywam, że Tomasz jest postacią tak kolorową, że bardzo chętnie poznałabym ciąg dalszy jego przygód, gdyż trudno jest mi się z nim rozstać! Dorota natomiast irytowała mnie tak bardzo, że czasem skrycie marzyłam, żeby po prostu zniknęła! :) Młoda, naiwna dziewucha, mieszała się do śledztwa, pchała się tam, gdzie nie była potrzebna i latała za panem detektywem! (tak, tu tez zazdrość mną przemawia ;) Historia stworzona przez pana Kotkowskiego niemal idealnie trafiła w mój gust. Wzbudziła we mnie masę emocji, zaintrygowała od pierwszych stron i trzymała w napięciu do samego końca. Choć autor umiejętnie budował napięcie, to jednak czasem brakowało mi akcji. Momentami zbyt długo narracja skupiała się na rzeczach mało istotnych. Jednak jest to grzech do wybaczenia, tym bardziej, że ostatecznie cała historia okazała się być oryginalną i zaskakującą. Jednak miałam wrażenie, że w pewnych momentach autor nieco zatracił się, pogubił w pomyśle.. "Strzeż się zwiastunów nocy!" - bohater usłyszał to niejednokrotnie, jednak ostatecznie zabrakło mi rozwinięcia tej groźby... Znalazłam w tej historii kilka wad, parę niedociągnięć (i do tej pory zastanawiam się, na ile prawidłowa jest forma "pomleczona kawa" ?) jednak w ostatecznym rozrachunku nie sądzę, żeby niedociągnięcia te miały wielkie znaczenie. Poza tym autor jest jeszcze studentem a już wydał książkę! Podziwiam... a popełniać błędy - rzecz ludzka! Przyznaję bez bicia, zarywałam noce za sprawą "Fanaberii"! A to świadczy już samo za siebie! Miło spędziłam czas i na pewno długo i bardzo miło będę ją wspominała! Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne pozycje młodego rodzimego autora, który udowodnił mi, że polska literatura też jest warta uwagi! Rozwiązanie zagadki śmierci Martyny, oraz zbrodni dokonanej przed pięciu laty na kilkuletnich dzieciach, wbiła mnie w fotel! Było to coś oryginalnego i zaskakującego! Jako mama 5 i 6 letniej dziewczynki, poczułam prawdziwe przerażenie... Dość, nie powiem nic więcej! Sięgnijcie po tę historię sami i przekonajcie się na własnej skórze co to jest prawdziwa groza i jakie emocje może wzbudzić nocą mały szmer pod łóżkiem...! http://czytam-bo-lubie-ksiazki.blogspot.com/
Szczegóły
Rok wydania
2014
Liczba stron
398 str.
Wydawnictwo
Novae Res
Język
polski
Format
papier
Gatunek
kryminał, sensacja, thriller
ISBN
9788379423088
Dodaj „Fanaberia" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka automatycznie trafi na Twoją półkę Przeczytane.
Twoja ocena
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć, idealną jako post albo stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


