To była najdziwniejsza książka jaką w życiu przeczytałem. Tego typu literaturę można śmiało uznać za legalną, ogólnodostępną i tanią alternatywę dla narkotyków halucynogennych. "Edmundopeja" zabiera nas w podróż, po której już nic nie będzie takie jak dawniej... Właściwie to... Nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od okładki. Więc okładka jest świetna - jak widać. Jej autorem jest Michał Danielewicz. W moim odczuciu, ta grafika wygląda jak wizualizacja bólu zęba. Co ciekawe, okładka jest matowa, w przeciwieństwie do niemal wszystkich książek od Domu Horroru. Ładnie to wygląda. Książka jest krótka - w tym przypadku to chyba nawet dobrze. Nie wyobrażam sobie dłuższej podróży w takich klimatach bez doznania trwałych uszkodzeń mózgu. W 2015 roku (albo wcześniej) Kazimierz Kyrcz Jr skrzyknął się z czterema znajomymi na portalu Niedobre Literki i Panowie napisali sobie wspólnie nowelkę. Tak to się zaczęło. Można sobie znaleźć i przeczytać. Ale papierowa "Edmundopeja" to coś więcej - efekt współpracy trzynastu autorów i autorek parających się tworzeniem rzeczy w konwencji bizarro fiction. W ogromnym skrócie - Edmund S. jest niezbyt rozgarniętym, niezbyt atrakcyjnym ale za to bardzo jurnym mieszkańcem podwarszawskiego osiedla. Bohatera nawiedza Gnom Twarzowy, który sprawia, że wszystkie partnerki seksualne Edmunda zaczynają błyskawicznie rodzić zmiennotwarzowe istoty. Kiedy czytelnik po raz kolejny zadaje sobie fundamentalne pytanie: "co do ch#ja???" (choć przeczytał dopiero 10 stron) pojawia się przewodnik duchowy Edmunda - Remington Tittyfuck. Razem wyruszają w daleką podróż [na początku tramwajem]. Edmund ma misję do wykonania. To jest bardzo, naprawdę bardzo dziwna historia. No ale czego można się spodziewać po bizarro? Właściwie wszystkiego. I tutaj to 'wszystko' dostajemy. Czy całość ma sens? Nie wiem. Narratorzy deklarują, że nie ma. Chyba najtrudniejsze zadanie miała osoba, która kończyła nowelę. Żeby wszystko miało przysłowiowe 'ręce i nogi', a w tym przypadku także kilka nadprogramowych kończyn. Jak można wywnioskować, choćby z imion bohaterów, "Edmundopeja" to nie tylko szalenie kreatywna fabuła ale również wysmakowane poczucie humoru. Być może grono fanów bizarro jest dość wąskie, ale jeśli do niego należysz to powinieneś przeczytać tę książkę. A może chcesz zobaczyć co się stanie, jeśli 13 osób postanowi zlepić w jedną całość niepokojące produkty tkwiące w ich głowach, w najgłębszych zakamarkach wyobraźni? Uważaj. Jakby co - ostrzegałem. 😉 https://kompotzpopiolu.blogspot.com/
Szczegóły
Rok wydania
2020
Liczba stron
82 str.
Wydawnictwo
Dom Horroru
Język
polski
Format
papier
Gatunek
horror
ISBN
9788366518148
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Edmundopeja" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
