Dzikie łabędzie
Znów przeniosłem się do krainy z baśni. Gdzie duński mistrz ogrzewał mnie słońcem, moczył wodą, suszył wiatrem. A z każdego słowa przelewał się czar niesamowity. Oderwałem się od rzeczywistości i odetchnąłem a baśniopisarz utulił mnie swym piórem jak tuli się dzieci. Pewien król miał jedenastu synów a każdy z nich był królewiczem i córkę Elizę. Żyło im się jak w niebie, a byli mądrzy i serca mieli dobre. Ale królowa umarła i król ożenił się ze złą, okrutną macochą. Macocha zamieniła królewiczów w łabędzie a królewską córkę wypędziła. Odtąd tułały się biedactwa po świecie. "Dzikie łabędzie" to bardzo wzruszająca, przejmująca i mądra baśń. Andersen pragnie ukazać jak ważne jest dobro w naszych sercach, że ma ono ogromną siłę i tylko ono się tak naprawdę liczy. Biedne, pokrzywdzone królewskie dzieci, mimo wszelkich przeciwności, chronią się w pancerzu z dobrych czynów. Jednak czy fortuna się do jeszcze uśmiechnie? Możecie się tego dowiedzieć czytając tę baśń. Po latach i kolejnej lekturze "Dzikich łabędzi" mój zachwyt nad kunsztem Hansa Christiana Andersena stał się jeszcze większy. Po prostu uwielbiam go. Zdecydowanie polecam, stawiając 9/10.
Szczegóły
Rok wydania
2017
Liczba stron
56 str.
Wydawnictwo
Tako
Język
polski
Format
papier
Gatunek
baśnie, legendy, podania
ISBN
9788365480217
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Dzikie łabędzie" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
