Dziewczyny z Dubaju
O 5 lat za późno… O sporo faktów za mało... Powiedzenie głosi, że „lepiej późno niż wcale”. Natomiast czy czasami to "późno" zasługuje na uwagę? Temat prostytucji na poziomie ekskluzywnym medialnie nagłośniono kilka ładnych lat temu, przewinęło się sporo nazwisk osób istniejących w mediach. Pewnie ciekawie, nawet po latach, byłoby zajrzeć nieco głębiej za kulisy. Natomiast Pan Krysiak uraczył nas reportażem, opartym na oficjalnych zeznaniach bądź podsłuchach, które otrzymał do wglądu w aktach spraw karnych. Lektura totalnie mnie nie powaliła, a nawet nie zaintrygowała. Czułem się raczej rozdrażniony banałami. Dominującym stwierdzeniem, do którego można sprowadzić większość wypowiedzi osób uczestniczących - "to nie ja". Dziwna w świecie szeroko rozumianego biznesu sytuacja - nikt nie zarabia a interes kwitnie. Rozumiem, że w tle autor próbuje dokonać konfrontacji pomiędzy prawdą sadowa a rzeczywistością, ale tylko próbuje. Nie pojawia się nigdzie też wiele potencjalnie ciekawych wątków. U mnie po lekturze powstało sporo pytań. Jeżeli w prężnie działającej firmie są "burdelmenadżerki", oferujące "buredelasortyment", to jakim cudem nad tym nie czuwa żadna "burdelrada nadzorcza"? Z jednej strony sutenerki wiecznie walczyły o kasę, bo jej nie miały, to gdzie podziały się te setki tysięcy złotych które przewinęły się im przez ręce, zarobione mozolną pracą w kraju i zagranicą? Czy rzeczywiście, te towarzyskie modelki to takie słodziaki z intelektem na poziomie świeżo wyklutego kurczaczka i nie miały pojęcia o charakterze świadczonych usług? Czy w ogóle te dochody zostały opodatkowane, no bo jeżeli nie to mowa o przestępstwie skarbowym? W kwestii takich moich własnych odpowiedzi. W jednej z książek niechlubnie słynny Masa podaje, że półświatek przestępczy był organizatorem różnego rodzaju konkursów Miss dużych i misek małych. Podaje, że prostytucja, jak każdy biznes z szarej strefy, był pod kontrolą ciemnej strony prawa. Materiały operacyjne policji potwierdzają przecież te fakty. Czy mogę uwierzyć że burdelmenadżerki działały samodzielnie? Przecież nawet w książce pojawiają się z różnych powodów męskie imiona jako "kolejnych pośredników". Jak to w serialu mówił dr House: "Wszyscy kłamią"... Moim zdaniem, powstała książka, która miała być reportażem śledczym, na miarę amerykańskiego Spotlight. Natomiast autor nie udźwignął tematu. Nawet okładka, jak z taniego kryminału. PS: Przypomniało mi się. Przecież w całości zabrakło też tego najbardziej medialnego wątku. Proces defekacji nie został rozwinięty, i wcale mi nie chodzi o znaczenie związane z cukrownictwem. W książce wszystko takie piękne i pachnące, jak w bajce. Tylko że bajka śmierdząca.
Szczegóły
Rok wydania
2021
Liczba stron
302 str.
Wydawnictwo
Deadline
Język
polski
Format
papier
Cykl
Dziewczyny z Dubaju (tom 1)
Gatunek
reportaż
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Dziewczyny z Dubaju" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
