Bookfolio
Dzień tryfidów

Dzień tryfidów

John Wyndham

fantasy, science fiction

Po przeczytaniu pierwszych czterdziestu stron byłem krótko mówiąc: nieco załamany, zdegustowany, wstrząśnięty i nieco zmieszany, zastanawiałem się nad odłożeniem książki na półkę i niewracaniem do niej w przyszłości, ale jako czytelnik z ponad czterdziestoletnim stażem czytelniczym wyszedłem z założenia, że byłby to gruby nietakt: tak wobec autora, którego bardzo sobie cenię za „Poczwarki”, jak i wobec tych wszystkich, którzy po przeczytaniu powyższego dzieła wystawili mu tak dobre opinie i ... cierpliwość się opłacała, z każdą następną stroną powieści- było już tylko coraz ciekawiej, fabuła wciągała niczym podmokła łąka kalosze, akcja przyspieszała wręcz w tempie wykładniczym, a bohaterowie stawali się coraz bliżsi, coraz bardziej swojscy, niczym kumple ze szkolnej ławki (no może nie wszyscy). We wstępie do swojej opinii napisałem, że początek książki niezbyt przypadł mi do gustu, no bo jeśli czytam o chodzących roślinkach, to, prawdę mówiąc: gąski przechodzą mi po całym ciele i zapala się w moim centralnym ośrodku myślenia lampka, ostrzegająca mnie: uważaj, coś jest z tą książką nie tak, na szczęście zignorowałem wszelkie ostrzeżenia i pozwoliłem się ponieść bogatej fantazji Johna Wyndhama, pieprzyć chodzące roślinki, trzeba je po prostu jakoś przetrawić i podążać z akcją wraz z narratorem, a ten ukazuje nam wizję postapokaliptycznego świata w stylu może nie tak dopracowanym, jak w wyżej wymienionych „Poczwarkach”, ale równie ciekawie to wygląda, autor ukazuje nam świat zupełnie przewrócony na nice: wszystko, co znane było ludzkości dotychczas, wali się w gruzy, ludzkość staje na krawędzi: „być albo nie być” i tylko od jej silnej woli istnienia i uporu zależy czy szala przechyli się na „być”, czy też jakiś inny czynnik determinujący rzeczywistość sprawi, że wszystko wpadnie do niebytu i ostatni człowiek zgasi światło. Powieść bardzo dobra, co prawda: nie jest to arcydzieło, język narracji miejscami zwłaszcza na początku powieści: nieco zbyt płaski, bohaterowie trochę za mało wyeksponowani na czytelnika, od czasu do czasu nieco banalni, dotyczy to początku powieści, potem jest już dobrze, ale Wyndham to nie Dostojewski czy Tołstoj, a i gatunek literacki traktować należy jako produkt służący raczej rozrywce niż głębszym przemyśleniom natury filozoficzno-egzystencjalnej, jednym słowem książka w zupełności wystarczająco dobra, aby po przeczytaniu jej stwierdzić, że dobrze się bawiliśmy i że nie była to strata czasu...tylko te chodzące roślinki... 😉 ... Polecam.

Szczegóły

Rok wydania

2024

Liczba stron

320 str.

Wydawnictwo

Rebis

Język

polski

Format

papier

Cykl

Dzień Tryfidów (1962)

Gatunek

fantasy, science fiction

ISBN

9788383381930

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Dzień tryfidów" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.