Diabły z Loudun
Aldous Huxley
Diabły z Loudun
Aldous Huxley
Drzewo genealogiczne Huxleyów aż ugina się od wybitnych osobowości – duchowieństwa, ludzi pióra, biologów, lekarzy, noblistów. Nic dziwnego, że wielka kropla tych talentów wszelakich spadła na Aldousa. Dobrze, że nie stał się autorem jednej książki, bo „Diabły” są równie świetne i zadziwiające co „Nowy wspaniały świat”. To niesłychanie drobiazgowe i wnikliwe studium wydarzeń, jakie miały miejsce w XVII wieku w mieście Loudun – historia opętania przez istoty nieczyste Matki Przełożonej klasztoru i jej podwładnych mniszek, historia oskarżenia i skazania na śmierć proboszcza z Loudun, jakoby winnego tym opętaniom a także historia egzorcysty, który uleczał matkę Joannę z choroby duszy. Dodatkowa wartość to opowieść o dawnej Francji, wojnach i przepychankach religijnych, przeplataniu wielkiej polityki z religią, wszechwładzy kardynała Richelieu i co najważniejsze – wielkie rozważania nad sposobem myślenia i rozumowania siedemnastowiecznego człowieka i refleksje – co sprawiało, że niegdyś dawano wiarę istnieniu wcielonego zła, obecnościom wysłanników piekieł wśród ziemskich śmiertelników i o sile modlitwy, która jest w stanie przezwyciężyć to zło i przepędzić demony. Dziś siła modlitwy pięknie wygląda na ustach przywódców religijnych i nie jest w stanie zgasić żadnego zapalnego punku w świecie, prawie nikt nie wierzy w osobowego diabła, za to wszyscy – w zło tkwiące w każdym człowieku, nieśmiertelna dusza istnieje jako poetycki mit, a wolna wola w stechnicyzowanym i zmanipulowanym przez media świecie praktycznie nie istnieje. Nikt nikogo nie pali na stosie, co poczytujemy sobie za postęp cywilizacji i rozgonienie ciemnoty, za to nadal mają się dobrze tortury, przemoc i łamanie na siłę niepokornej ludzkiej woli. Świat posunął się w czasie; zmienił paradygmat ale zachował stare metody… No ale co z tymi diabłami? Nie wiadomo do końca, zwłaszcza, że Autor przedstawia cała historię w taki sposób i z tylu punktów widzenia, że z jednej strony wierzymy w autentyczność straszliwych przeżyć, jakich doświadczała Matka Joanna, z innej z kolei – myślimy sobie cichutko, że to wszystko teatr i nie diabeł, a zupełnie ludzkie intrygi były tam czynne… Oskarżony o „diabelstwo” proboszcz Grandier sam się prosił o kłopoty. Ten dość nisko urodzony duchowny szalenie łasił się na karierę i sławę. Mało mu było prebendy w Loudun i perspektywy dalszych zaszczytów bo do chciwości i karierowiczostwa dołączał tez niezwykłą lubieżność i bezczelną pewność, że postępuje słusznie i bogobojnie. Jako przystojny, młody mężczyzna nie miał najmniejszych kłopotów z uwodzeniem panien, mężatek i wdów. Nic dziwnego, że narobił sobie wrogów i wielu nie było dalekich od stwierdzenia, że to wcielony szatan. Oczywiście na egzekucję jako winny bałaganu w klasztorze nie zasłużył w najmniejszym stopniu, a sam przebieg procesu i wymuszanie na Grandierze zeznań, czynią z czytelnika adwokata diabła i zmuszają do współczucia nierozważnemu grzesznikowi, który w porę nie zadbał o silnych popleczników mogących wybronić go od najgorszego. Czy oskarżenie o czartostwo ze strony Matki Joanny to też zemsta wzgardzonej kobiety? A może zwyczajna histeria i psychoza spowodowana izolacją od świata, żalem za straconymi okazjami poza murami klasztoru i przepełnionym odklepywaną modlitwą życiem bez mężczyzn? Ale przecież Autor przedstawia Mateczkę Przełożoną jako stanowczą i mądrą osóbkę, która niemal od dzieciństwa dobrze wiedziała, czego chce od życia. Więc histeria? Nieeee, raczej może jakieś wyrachowanie i żądza „przedstawienia”, spektakl dla maluczkich, przy którym zakonnica jako osoba opętana, może wykrzyczeć z głębi serca całą frustrację, samej pozostając pokrzywdzoną niewinnością? Już sam Huxley naprowadza na taki tok pisząc o „gimnastyce”, jaką odprawiają poskręcane w szale ciała siostrzyczek, „przedstawieniach”, wyciszaniu objawów i niespodziewanych powrotach opętania. Wreszcie wspomina masy „turystów”, którzy zaludniają podupadające niegdyś miasto żeby na własne oczy obejrzeć ten teatr, egzorcyzmy a może i zobaczyć Diabła na żywo? Same korzyści dla regionu, klasztoru i mieszkańców – zabawa i horror szoł! Huxley jednak nie byłby sobą gdyby nie skupił się na niezwykle ważnym dlań aspekcie tego „opętania”, jakim mogło być pragnienie ludzkiej istoty do przekraczania granic samej siebie, dążenie do transcendencji i osiągnięcie pełni gdzieś poza własnym ciałem i umysłem. Jeśli zawiodła hipnotyzująca rola modlitwy, jeśli zabrakło substancji psychoaktywnych, jeśli codzienne metody kontemplacji okazały się nieskuteczne, to może wizyta Czarta była taką próbą wyjścia poza własne „ja” i eksploracji nieznanych światów w zastępstwie teofanii? Niech każdy odczyta to wedle własnego rozumienia, zwłaszcza, że warstw w utworze jest co niemiara. Ta książka jest jednocześnie relacją historyczną, reportażem, esejem na temat siedemnastowiecznej Francji, traktatem na temat religijności i mentalności ludzkiej, rozważaniami na temat tęsknoty człowieka za transcendencją – i przy wszystkich tych zakrętach narracji nadal pozostaje fascynującą opowieścią.
Szczegóły
Rok wydania
2021
Liczba stron
504 str.
Wydawnictwo
Świat Książki
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788381394628
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Diabły z Loudun" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
