Czarodzieje koni
Krzysztof Czarnota
Wciąż pamiętam wrażenie, jakie zrobiła na mnie inna książka Krzysztofa Czarnoty, "Niosąca Radość". Przypadkowo wyszperana na kiermaszu, kupiona przez wzgląd na konia na okładce. I chyba tak jest, że niektóre książki same nas wybierają, bo o wydaniu "Czarodziejów Koni" nic nie wiedziałam, a pewnego dnia pojawiła się na półce z rekomendacjami w miejscowej bibliotece. Wypożyczyłam i przepadłam. Kto czytał "Niosącą Radość", ten doskonale zna głównego bohatera. Zniechęcony do życia nowobogacki mieszczuch, który dzięki potrąconemu briardowi odkrywa na nowo sens życia i swoją życiową pasję, a w końcu osiada gdzieś we wschodniej Polsce, gdzie zakłada stadninę. Towarzyszy mu atrakcyjna pani weterynarz, Maria, w tej części już żona. Niestety Atamana dopadają dawne myśli, traci zapał do trenowania koni i ogólnie przechodzi kryzys, szuka więc ucieczki od codziennego życia w stadninie, które jeszcze niedawno dawało mu tyle radości. Przypadkiem w jego ręce trafia dziennik kozackiego pułkownika, postanawia więc odnaleźć człowieka, którego zapiski w niewyjaśniony sposób pokrywają się z metodami treningowymi naszego Atamana. Podróże na Ukrainę stają się dla niego nie tylko bardzo kształcącymi wycieczkami, ale wręcz swoistą terapią, odkrywaniem swojego powołania na nowo i poznawaniem rodzinnej historii. Dodatkowo okraszone są porządną dawką życiowej filozofii i dziejami hodowli koni czystej krwi arabskiej na terenach dzisiejszej Polski i Ukrainy. Pan Krzysztof Czarnota ma wybitny talent gawędziarski. Prowadzi narrację w taki sposób, że jestem w stanie zrezygnować z posiłków i snu, byle tylko przeczytać jak najwięcej. Jako pasjonatka hodowli arabów, szczególną uwagę zwracałam na fragmenty o historii naszej hodowli, wyprawach na pustynię i obsesyjnej wręcz dbałości dawnych hodowców o zachowanie czystości krwi i jakości materiału genetycznego. Mimo że sporo wiem o arabach z Janowa, Michałowa czy Białki, to była dla mnie zupełna nowość. Dziś, gdy polskie araby przeżywają kryzys związany z fatalnym zarządzaniem stadninami państwowymi, takie opowieści nabierają wręcz nowego znaczenia. Jedyne, co mogę zarzucić autorowi, to nieco zbyt dalece posunięty moralizatorski ton i radykalność w osądach. To kolejny raz, kiedy gloryfikuje swoje pokolenie i czasy, w których się wychował, a w młodzieży urodzonej po 1989 roku widzi przede wszystkim oszalałych konsumpcjonistów, zapatrzonych w gry komputerowe, ze stopniowym zanikiem ewolucyjnym mózgu. Nie tędy droga, panie Krzysztofie, nie jesteśmy pokoleniem gorszym ani straconym. Rozumiem motywację, ale takimi tekstami może pan co najwyżej zniechęcić ludzi do swojej filozofii niż skłonić ich do refleksji nad życiem. Za to obcinam ocenę o jedną gwiazdkę, bo reszta jest niemal perfekcyjna.
Szczegóły
Rok wydania
2017
Liczba stron
312 str.
Wydawnictwo
Zysk i S-ka
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788365676771
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć — kwadratowy post albo pionowe stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena
Dodaj „Czarodzieje koni" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
