Cienie na Księżycu
Zoë Marriott
Uwielbiam wszystkie egmontowskie książki z ich serii „Poza czasem” więc siłą rzeczy za „Cienie na Księżycu” musiałam się wcześniej czy później wziąć. I dobrze zrobiłam, bo to pozycja naprawdę warta uwagi i przeczytania. Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas czytania to wspaniała atmosfera i świetnie wykreowany świat. Miałam wrażenie, że najnormalniej w świecie tam przebywam z bohaterami, a nie w swoim pokoju. Świat ten to w zasadzie taka trochę podrasowana Japonia, ale był świetni ukazany, czuło się jego kulturę, obyczaje, inność. Akcja nie szła szybko, co to, to nie. W przeciągu całej powieści mija koło 3 lat. Na początku mnie to drażniło, bo tygodnie migały w zdaniach i czułam jakby nie coś omijało. Ale potem już się przyzwyczaiłam-i nie powiem, spodobał mi się ten zabieg; można było dzięki niemu dojrzeć jak bohaterowie się zmieniają. Historia była świetna, taka rozbudowana i dopracowana w każdym kawałku. Ociekała brutalnością, mrokiem, depresją. Niezwykle to oddziaływało na zmysły i uczucia, które mi towarzyszyły; dzięki nim zagłębiałam się bardziej w fabułę, mogłam się utożsamić z główną bohaterką i spróbować ją zrozumieć, zamiast oceniać bezpodstawnie. Suzume, czyli właśnie główna bohaterka to osoba, którą od razu polubiłam. Na początku zniesmaczył mnie wątek jej samookaleczania, ale potem podeszłam do niego od innej strony- przynajmniej było udowodnione, że Suzume to prawdziwa ludzka postać, która zmaga się z problemami, a nie jest bezdusznym robotem, który przechodzi bez skazy na duszy takie okropne rzeczy i żyje spokojnie dalej. A bohaterka przeszła prawdziwe piekło. Jak już się wydawało, ze gorzej być nie może, to autorka udowodniała, że może. Jednak Suzume pełna determinacji dążyła to swojego celu, a nienawiść był jej dopalaczem. Bardzo polubiłam jeszcze Akirę. Otiena w zasadzie też. Pani Marriott w piękny sposób pokazała, że istnieją ludzie, którzy pomogą nam, że zawsze jest ktoś do kogo można się zwrócić o pomoc i że nie należy porzucać nadziei. Stworzyła również piękną historię miłosną, trochę nawiną, ale kto by się tym martwił, kiedy była taka silna. Nie podobało mi się tylko zupełnie zakończenie. Może ze mną coś jest nie tak, ale nie pasowało do atmosfery, która panowała w książce przez ponad 400 stron. W ogóle się nie wpasowało w te kategorie. Wiem, ze autorka chciała dobitnie pokazać, ze życie może być piękne, ale co za dużo, to niezdrowo. Ogólnie „Cienie na księżycu” to była wspaniała przygoda, którą będę wspominać z uśmiechem na twarzy. Jednakże, była to przygoda jednorazowa-ponowne rozgrzebywanie tej historii mogłoby zabić całą jej unikatowość i oryginalność, zepsuć jej wyśmienity smak. Ale polecam, jak najbardziej polecam.
Szczegóły
Rok wydania
2012
Liczba stron
448 str.
Wydawnictwo
Egmont Polska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Poza czasem
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788323752974
Dodaj „Cienie na Księżycu" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 2 400+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.
Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena