Boskie zwierzęta. Nowe wydanie
Nie mogę czytać książek Szymona Hołowni, nie dlatego, że jestem niewierząca, tylko dlatego, że one są po prostu nawiedzone. Nie mam na myśli cytatów z Biblii, bo są naprawdę interesujące, ale mam na myśli sposób i styl pisania, te wywody z serii Paulo Coelho, no nie mogę takiej literatury. Kolejna książka, która nie szanuje czasu czytelnika, prawie 300 stron, a naprawdę, można było napisać 100 i wtedy byłaby książka 10/10, na temat, ale też piękna, z anegdotami, przemyśleniami, ale bez tego filozoficznego pitu-pitu, którego nie kupuję. Kocham zwierzęta, zgadzam się prawdopodobnie ze wszystkimi poglądami autora, a jednak irytują mnie jego książki (wczoraj przeczytałam "Świętych codziennego użytku" i była tragiczna),więcej po żadną już nie sięgnę, bo to się mija z celem, tylko się męczę, ale jednocześnie jest ciekawa, ma to coś i chcę ją doczytać. Tortura czytelnika. Książka jest ciekawa, każdy miłośnik zwierząt wyczuje, że i autor darzy je miłością i szacunkiem, to jest właśnie w tym wydawnictwie piękne. Tyle tylko, że po przeczytaniu do końca już mam tego piękna po dziurki w nosie. Jak wspomniałam wyżej, treści tu a treści, o wiele za dużo, np. jest cała masa o rolnictwie, w ogóle mnie ono nie interesuje, cytatów jest tutaj tyle, że jako praca dyplomowa by nie przeszło, wiele tematów zupełnie pobocznych zostało potraktowanych szczegółowo i zwyczajnie nudno. Nie ma tu jakichś drastycznych opisów, które by na mnie bardzo wpłynęły, to raczej wiedza powszechna, tyle, że w jednym miejscu, no, może ubój rytualny wygooglowałam, ale to dopiero grafiki z internetu mnie zniesmaczyły (nie, nie martwe ciała zwierząt mnie zniesmaczyły, ale ludzie, którzy im to robią),a nie treść. Podoba mi się kilka aspektów poruszonych w książce - interpretacja Biblii, są osoby, które przytaczają sobie te fragmenty, które im pasuje, a tak nie można, wszystko albo nic, chociaż w tym przypadku chodzi raczej o "interpretujesz wszystko dosłownie albo nie", to wszystko napisane zostało w kontekście mięsożernych. Sama mam na tym polu spore doświadczenia, ilekroć ktoś mówi "że jak to bez mięsa", "że nie po to mam zęby, bla bla bla..." to myślę sobie, że jednak taka osoba jest w pewien sposób ograniczona. Jestem przypadkiem niemięsnym, od dziecka nie jem mięsa (albo lepiej - nie jem zbyt dużo mięsa),bo go zwyczajnie nie lubię, nigdy mi nie smakowało, będąc dzieckiem raczej nie zastanawiałam się nad etycznym aspektem, tylko nad tym, czy coś mi smakuje, czy nie. Nie mogę sobie medalu zrobić, nawet z ziemniaka, bo co ze mnie za wegetarianin, jak nie jem mięsa, bo nie lubię (nadal). Kocham zwierzęta i myślę, że przestanę jeść mięso całkiem, bo póki co jak jestem w gościach w skrócie "jem co dadzą", a może warto byłoby zrezygnować z niego całkiem. Zważywszy na to, że mięso jest niezdrowe i go nie lubię znów można powiedzieć, że zdrowy rozsądek zabrania mi go jeść, nie miłość do zwierząt. W dzisiejszym świecie trudno jest powiedzieć cokolwiek, na wegetariankę jestem za słaba, bo raz w roku jem kiełbasę z grilla, dla mięsożerców jestem dziwolągiem, bo "jak to nie lubisz mięsa, a białko?!". Dramat jakiś. A, jako fanka sałatek pracująca w zdominowanym przez mężczyzn środowisku (i branży) ciągle słyszę, że jem jedzenie dla królika. Jakby to była obelga. Powinnam jeść prawilnie mięso, żeby zadowolić ich światopogląd, a nie swoje kubki smakowe i piramidę żywienia przecież, prawda? Autor na samym końcu popełnił karygodny błąd - nie znam, ale się wypowiem. Pisze o kosmetykach, między innymi o tym, że jak kosmetyk na półce ma napisany "wegański" to nie jest gorszy od innych i być może się gorzej sprzedaje. Rzecz ma się zupełnie odwrotnie, teraz mamy modę na kosmetyki bio, eko i vege, więc on się sprzedaje świetnie, nawet jak jest do bani. Poza tym, masa kosmetyków jest vege, tylko wcześniej nie miała tego znaczka, tak po prostu. O ile nie jest czerwony (barwnik z owada),nie ma w sobie miodku i lanoliny (tłuszcz z owiec),plus kilka innych, to zwyczajnie jest vege, a więc pewnie większość światowych kosmetyków. Książka zawiera wartościowe treści, jest miłym czytadłem dla osób kochających zwierzęta, ale trzeba się nastawić na sporo nudnych i niepotrzebnych wywodów. Edit po 3 latach: jestem wegetarianką, od 3 lat nie zjadłam ani kawałka mięsa.
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
318 str.
Wydawnictwo
Znak
Język
polski
Format
papier
Gatunek
religia
ISBN
9788324058709
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Boskie zwierzęta. Nowe wydanie" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
