Bookfolio
Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem

Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem

Sylwia Czubkowska

reportaż

Myślałam, że po książce Shoshany Zuboff już niewiele mną wstrząśnie w temacie wpływu cyfrowych technologii na codzienność i przyszłość człowieka. Tymczasem ta pozycja spowodowała u mnie totalną depresję i zarazem ulgę, że nie mam trzynastu lat i nie urodziłam się ze smatrfonem w ręce. Tytuł mówi sam za siebie a Autorka dobitnie i wnikliwie wypunktowała mnóstwo aspektów współczesnego życia w obecności, a w zasadzie to w zależności od wirtualnych produktów, które w jak najbardziej realny sposób kształtują nasze działania. Rewolucja cyfrowa przypomina nieco wszystkie inne rewolucje - niesie wielki entuzjazm, ogromne nadzieje na lepszą przyszłość i wygodę w codziennym życiu dla wszystkich. I jak każda rewolucja, miażdży miliony bytów, które stają jej na drodze. Ogromnie szkoda, że tymi bytami jesteśmy my - jednostki, grupy, społeczności, a pewnie niedługo i państwa. Kreatorzy genialnych, ponadnarodowych technologicznych rozwiązań (no nie muszę chyba przytaczać tych wszystkich GAFAs, FANGAs, GAFAMs etc. żeby wiadomo było o jakich gigantów chodzi) nie zadawalają się swym olbrzymim sukcesem marketingowym, ale prą do przodu jak rozpędzony byk i są tak głodne sukcesu, jakby były pierwszym pokoleniem wyrosłym z galicyjskiej nędzy. Wartość paru zaledwie firm to już biliony dolarów i niewykluczone, że wkrótce przeskoczy o kolejny, niewyobrażalny dla normalnych firmowych budżetów, rząd wielkości. To nie jest dziki kapitalizm ale miękki, pozornie przyjazny i wiele obiecujący lobbing w białych rękawiczkach, prowadzący do uzależnienia kluczowych dziedzin nauki i przemysłu od ich produktów. Nie w jednym państwie, nie w jednej korporacji, nie na jednym kontynencie - po prostu wszędzie! Wszystko w otoczce troski o zrównoważony rozwój, współpracy w imię postępu, wyciągania młodego pokolenia z biedy i zacofania technologicznego - no nie ma się do czego przyczepić! A jednak okazuje się, że korzystanie z tych słodkich owoców powoduje ubożenie wielu grup społecznych - taksówkarze zostali zapędzeni w kozi róg przez Ubera, hotelarze muszą odpalać działę Bookingowi, restauratorzy gonią w piętkę, bo Glovo i inne Pyszne pobierają swoje marże, artyści filmowi nie otrzymują tantiem, bo Netflix nie przewidział dla nich takiej opcji. Naukę i innowację popsuto w sposób doskonały, bo ci wielcy skupują na potęgę wszystkie ciekawe patenty, podbierają uczelniom pracowników, zmuszając ich do lojalości wobec siebie, miażdżą startupy, zagarniając każdą innowacyjną myśl i wynalazców do swoich centrów badawczych, i tak dalej, i tak dalej. Dodajmy jeszcze do tego sianie dezinformacji w sferze publicznej i ingerowanie w politykę, a niech tam masy mają temat do skakania sobie do oczu! Wszystko dzięki gargantuicznym budżetom, które urosły na niepłaceniu podatku cyfrowego, gigantycznych zyskach z reklam i pozycji monopolisty. Jest z czego organizować konferencje, doposażać szkoły we własny sprzęt, wystawiać królewskie kolacje dla decydentów, sabotować niekorzystne dla nich postępowania sądowe i zatrudniać byłych polityków, którzy kiedyś walczyli z monopolami, a dziś z równą siłą lobbują za monopolistami. Nawet byłoby z czego opłacać odszkodowania, ale lepiej nie stwarzać precedensów. Najbardziej niepokojące wydaje mi się skupianie w jednym miejscu wszystkich technologii związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Co z tego wyniknie dla ludzkości w najbliższych latach, strach nawet pomyśleć. Bo w oficjalnym dyskursie wszytko dzieje się dla dobra człowieka, a rzeczywistość pokazuje zgoła odmienne oblicze. Szykuje nam się orwellowski świat pełen proli i innego ludzkiego mięsa, rządzony przez .... No właśnie - kogo? Z całej narracji wynika, że politycy, niezależnie od swych barw, to tylko narzędzia w rękach zręcznych demagogów spod flagi Big Tech. W zasadzie niedługo nadejdzie czas, kiedy będą marionetkami pod władzą grupki zdolnych chłopców o niejasnych intencjach. Nie będzie rządów, za to może powstanie jeden ogólnoświatowy - Bezrząd? Nierząd? Suprarząd? Do czego nas namówi? Bo zmuszać nie musi - sami pójdziemy za sztucznie wytworzonymi "ekspertyzami" z social mediów, jak owce na rzeź... Myśłałam, że największym zagrożeniem ze strony bigtechówjest woda w mózgach dzieci i nastolatków karmionych TikTokiem. Ale to tylko czubek góry lodowej i początek wielkiej "pieriekowki" na niespotykaną dotąd skalę. Już powoli znamy odpowiedzi na pytania - kto zbiera dane, kto o nich decyduje i kto decyduje o tym, kto decyduje. Horror i droga bez odwrotu! A jednostkowe heroiczne akty cyfrowych detoksów są równie skuteczne jak przestawienie kota na wegańską dietę.

Szczegóły

Rok wydania

2025

Liczba stron

528 str.

Wydawnictwo

Znak Literanova

Język

polski

Format

papier

Gatunek

reportaż

ISBN

9788324098972

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.