Błogosławieństwo ziemi
Książka ta jest niczym lustro, lustro, w którym odbija się obraz pewnej epoki, a tu i ówdzie pobłyskują w nim brunatnawe refleksy światopoglądu autora. Epoka to niewątpliwie ciekawa, jednakowoż od naszych czasów na wielu płaszczyznach dość odmienna... Już na pierwszych kartach poznajemy Izaka, który wytrwale brnie w dzicz i nie bacząc na żadne przeciwności buduje swój mały raj na ziemi. Chłop to: pracowity, silny, wytrwały, stateczny, szanujący władzę, hierarchię społeczną i zastany porządek. Jednocześnie nie jest zbyt religijny, nie dręczą go dylematy moralne, na pieniądzach się nie zna, bo i po co, innymi słowy: typowy, rozgarnięty jak sterta sitowia — swój chłop. I takich właśnie ludzi potrzebuje państwo totalne, państwo, z którego ideałami zgadzał się Knut Hamsun. Jego barwne opisy Lapończyków mogą momentami zdawać się zabawne, lecz jeśli uważnie wczytamy się w ich treść, możemy dostrzec lekceważenie ich stylu życia, pogardę dla kultury i niezrozumienie ich swoistej nieprzystawalności do zachodniego modelu cywilizacyjnego. Według autora (zgodnie ze słowami i przemyśleniami bohaterów jego powieści) Lapończycy są niczym cyganie! Potrafią jedynie żebrać, szwendać się bez celu, kraść i cwaniakować. I być może coś w tym i było, ale dlaczego, z jakiej przyczyny? Hamsun nie wnika, powiela jedynie obiegowe opinie i plotki... Niejako na marginesie opowiadanej historii, poruszony zostaje problem dzieciobójstwa. Ba, poruszony nawet kilkakrotnie, patrz — Inger, Barbro. Spoglądając nań poprzez pryzmat naszych czasów, akt taki budzi powszechną odrazę, zda się wręcz iż dla większości ludzi jest wprost nie do pomyślenia. A tu na norweskiej zdrowej, silnej moralnie wsi, u progu dwudziestego stulecia wydaje się wzbudzać o wiele mniej emocji niż dzisiaj. Mało tego, potrafi wręcz pobudzić niektóre kobiety do współodczuwania i bronienia "wyrodnych" matek. Sołtysowa pani Heyerdal: "Poruszyła wszystkie sprężyny, wielkie i małe, i dopięła tego, że dopuszczono ją do rozprawy w charakterze świadka" I nagle w sądzie świadek Heyerdal wygłasza płomienną mowę obronną, której gros treści to czystej wody manifest feministyczny. Dziwne? Not really. Autor zastosował tu prosty chwyt psychologiczny: kobieta wyzwolona = kobieta upadła, co w jego mniemaniu najprawdopodobniej uprawomocniało pochwałę patriarchatu, jaką powieść ta niewątpliwie jest. I już zbliżając się do końca mych dywagacji, wątek ekologiczny: „Człowiek i przyroda nie toczą z sobą walki zawziętej, szanują nawzajem swoje prawa, nie współzawodniczą z sobą, wolni są od przesądów, kroczą zgodnie ręka w rękę” Minęło ponad sto lat od napisania tych pięknych słów, niestety nam ludziom, nic nie minęło. Podsumowując: Za walory literackie - 10 Za opisy przyrody - 8 Za doskonałość uchwycenia chwili - 9 Za opisanie świata - 9 Światopoglądowo jednak to jakaś porażka - 1 Cóż mogę rzec, opowieść samą w sobie polecam, aż żal, że już tak się dziś nie pisze. Co do przemyconych w niej poglądów autora, zalecałbym jednak jak najdalej idącą wstrzemięźliwość...
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
478 str.
Wydawnictwo
Czuły Barbarzyńca
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788395383922
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Błogosławieństwo ziemi" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
