Bookfolio
Blaszany bębenek

Blaszany bębenek

Günter Grass

klasyka

Zijuantanejo (0 gwiazdek): Naprawdę starałem się. Robiłem co mogłem, żeby dać tej powieści szansę. Bo przecież nie można powiedzieć: nie należy. „Blaszany bębenek” jest wyjątkowy. Przypomina trochę encyklopedię środków stylistycznych. Grass właściwie nie kładzie przed czytelnikiem nic innego. No i chciałem wybierając kierunek „Blaszanego bębenka” doświadczyć podwójnie rozumianej granicy. Z jednej strony granicy terytorialnej – Nie-Wolnego miasta Gdańsk, z drugiej granicy kreacji na jaką pozwolił sobie Grass stając się zaraz po tym celem dla całej masy obrażonych jego historią czytelników. I ja bardzo pragnąłem to wszystko poznać. Tylko że z czasem zaczęły mnie nachodzić wątpliwości. O to mi chodziło? Gdańsk jest, historia jest, pogranicze też. A ja nic nie czuję. Nie potrafię się uczuciowo zaangażować. Pojawiały się natrętne myśli. Tyle jest fajnych miejsc przed nami na tej trasie, masa możliwości, a ja słucham narracji być może wrażliwego, niemniej wyraźnie wstrętnego egocentryka-bachora. Któregoś wieczoru zasnąłem nad jego gadaniną po raz kolejny. Po raz pierwszy jednakowoż, wkrótce po tym jak czytnik pacnął mnie w głowę wylatując ze zwiotczałych dłoni, zaraz po zaprzestaniu czytania utraciłem zdolność spania. Tego było za wiele. Podzieliłem się wątpliwościami z Nobliszką. Napisała: „Nie znęcaj się nad sobą”. Naprawdę starałem się i przeczytałem połowę. Oceny nie wystawiam. -------------------------------------------------------------------- Nobliszka (9 gwiazdek): Kolejny przystanek na naszej trasie książkowej podróży dookoła świata. Miejsce kontrowersyjne, bo jakby nasze, polskie a jednak nie do końca. Wolne Miasto Gdańsk i okolice, były nasze emocjonalnie, poprzez serce, bo prawa do niego nie tylko my sobie rościliśmy. No ale od początku. Po wizycie w Czechach przyszła kolej na Niemcy i to od razu z przytupem, przewodnikiem miał być noblista, do tego przygrywający nam podczas drogi na „Blaszanym bębenku”. Gunter Grass, bo to o nim jest mowa, zabrał nas w literacką podróż przewrotnie zaczynając od Gdańska (Danzig) okresu międzywojennego i wojny, by potem wywieźć nas towarowym wagonem do Düsseldorfu. Nie szczędził nam polskich akcentów a i pojawiały się kaszubskie, dla urozmaicenia podróży oczywiście. Jakby i to nas znudziło, to dodatkowo snuł opowieść o Oskarze, najpierw trzylatku z wyboru, potem garbusie w konsekwencji wcześniejszego braku kompromisów. Genialnym bębniście i kruszycielu szkła. Człowieku nietuzinkowym, silnym i oddanym przyjacielu. I jeszcze muszę coś dodać, bo tak mi nakazał Zijuantanejo. „Blaszany bębenek” to moja książka nasenna. I bynajmniej nie dlatego, że jest nudna czy nużąca. O nie. Ona wymaga ciągłego skupienia uwagi, w moim przypadku do tego stopnia, że po kilkunastu stronicach ogarniała mnie senność, mózg mi się „przegrzewał. Odpływałam w sen aby po przebudzeniu z jeszcze większą ciekawością sięgnąć po przerwaną lekturę. I tak aż do ostatniej kartki.

Szczegóły

Rok wydania

2020

Liczba stron

656 str.

Wydawnictwo

Vis-á-Vis/Etiuda

Język

polski

Format

papier

Gatunek

klasyka

ISBN

9788379982714

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Blaszany bębenek" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.