Bookfolio
Bezsenność w czasie karnawału

Bezsenność w czasie karnawału

Janusz Głowacki

publicystyka literacka, eseje

Trudno mi się odnieść bezpośrednio do tej na wskroś marksistowskiej książki lewicowego autora mającego lupę i mikroskop blisko prawego oka, a bielmo na oku lewym. Zastanawiać się można jedynie nad tym, czy mamy do czynienia z przedstawicielem tak zwanych „pożytecznych idiotów” czy też z przypadkiem „kontrolowanego łajdactwa”. Gdybym miał zgadywać, to stawiałbym raczej na to drugie, zważywszy na to, jak sprawny jest autor w swoich manipulacjach. Trudno, bardzo trudno jest odnieść się do treści, w której w zasadzie co drugie zdanie wymagałoby kontekstowego sprostowania, a to oznaczałoby, że sam musiałbym napisać książkę o książce, czego robić mi się nie chce i na co miejsca nie ma w recenzjach i opiniach czytelników o książkach. Od początku celem marksistów było zdobycie władzy i kontrolowanie całych społeczeństw przy pomocy terroru. Kontrolę miała sprawować wyselekcjonowana kasta pasożytów, których początkowo identyfikowano jako członków tak zwanych „partii robotniczych” (w różnych krajach),a wyprzedzając nieco myśl: w nowym marksizmie ta grupa jest zidentyfikowana jako pasożytnicze elity kontrolujące społeczeństwa już nie przy pomocy prostej przemocy fizycznej tylko przemocy psychicznej, gdyż rozwinięty marksizm na obecnym etapie prostej przemocy fizycznej nie potrzebuje, chyba że zaliczyć do niej przemoc finansową i sądową w postaci karania grzywnami niewygodnych. Do osiągnięcia głównego celu zamierzano początkowo wykorzystać najbardziej sfrustrowaną część społeczeństwa, a mianowicie niewykwalifikowanych robotników przymierających w 19 wieku głodem. Ten plan nie powiódł się, gdyż zmiany związane z rozwojem technologicznym i innymi procesami, których opisać tu nie mogę z braku czasu i miejsca doprowadziły do zapotrzebowania na robotników wykwalifikowanych, których status społeczny zaczął rosnąć i nie potrzebowali już marksistów do osiągnięcia znośnego komfortu życia. Mieli już teraz dużo do stracenia, gdyby porządek społeczny został zniszczony przez marksistów. Ponadto ubocznym skutkiem zaistniałej sytuacji był rosnący poziom edukacji mas. Rewolucja marksistowska musi się opierać na nieudacznikach niezdolnych do pracy, a ta grupa zaczęła powoli zanikać i mieliśmy do czynienia z rozwojem gospodarczym krajów zachodnich, z USA włącznie. Ostatni zryw tradycyjnego marksizmu w latach sześćdziesiątych naszego wieku nie udał się, gdyż większość ludzi nie była zainteresowana oddaniem władzy w ręce frustratów. Marksiści po tej klęsce musieli zmienić strategię, aby osiągnąć swój cel. Jak wyprodukować nieudaczników niezdolnych do pracy, którzy dadzą się manipulować? Skąd wziąć grupę frustratów, którzy podejmą marksistowskie idee? Grupa tak zwanych „frankfurtczyków” składająca się między innymi z T. W. Adorna, W. Benjamina, E. Fromma, C. Grünberga, M. Horkheimera, L. Löwenthala, H. Marcusego, F. Pollocka, F. J. Weila, H. Grossmanna, F. Neumanna, K. A. Wittfogla, F. Borkenaua, O. Kirchheimera, P. Massinga, potem dołączyli: J. Habermas, L. von Friedeburg, H. Becker, O. Negt, C. Offe, A. Schmidt, A. Wellmer, H. Schweppenhäuser wyprodukowała nowy plan marksistowskiej rewolucji. W telegraficznym skrócie mówiąc znaleziono frustratów wśród mniejszości seksualnych, mniejszości narodowych, religijnych i pseudoreligijnych. Do tego, by zostali oni żołnierzami rewolucji potrzebny był ambitniejszy plan, gdyż było ich zbyt mało (obecne ściąganie imigrantów z Afryki, to także część tego planu). Należało stworzyć mechanizm umożliwiający psychiczną kontrolę większości przez wyselekcjonowane elity wypowiadające się w imieniu „terroryzowanej mniejszości”. Do wykreowania nowej mniejszości, jako odpowiednika członków partii robotniczej z marksizmu bolszewickiego potrzebne było kilka narzędzi. Przede wszystkim należy zniszczyć wszystkie wartości tradycyjne i kulturę, które mogłyby się temu sprzeciwiać, a najgroźniejszym przeciwnikiem był tu Watykan ze swoją instytucją kościelną. Należało więc po prostu wychować nowe, już marksistowskie, antykulturowe społeczeństwo, a żeby to osiągnąć potrzebny był tak zwany „marsz przez instytucje”. Marksiści powoli opanowywali uczelnie, teatry, szkoły itd. przy pomocy kilku narzędzi. Jednym z nich była i zresztą wciąż jest tak zwana „tolerancja represywna” Marcusego (Herbert Marcuse napisał w 1965 roku esej uzasadniający tolerancję dla lewicy a nietolerancję dla prawicy). Innym narzędziem była zmiana języka, tak zwany „zwrot lingwistyczny” i zastosowanie w sporach techniki tak zwanego „dyskursu” (Habermas),co zastąpiło mówiąc w uproszczeniu tradycyjną dyskusję, w której decyduje siła argumentów czymś, w czym decyduje argument siły (dyskurs). W dyskursie używa się przemocy, nie logiki. Aby zrozumieć wszystkie zmiany, do jakich doszło w ostatnim półwieczu należy przeczytać książkę „Historia antykultury” autorstwa Krzysztofa Karonia. Moje przytoczone tu rozważania tylko sygnalizują problem nie wyznaczając nawet wierzchołka góry lodowej. W ostatecznym efekcie stworzone zostały pasożytnicze, marksistowskie elity, które całkowicie zdominowały przede wszystkim wszystkie uczelnie humanistyczne, prawnicze, a w pewnym stopniu nawet kościelne oraz instytucje międzynarodowe. Ostateczny efekt pożądany przez marksistów, a mianowicie wyprodukowanie niezliczonej ilości pasożytów niezdolnych do pracy, a nadających się do tego, by zostać żołnierzami marksistowskiej rewolucji został w zasadzie osiągnięty. Większość ludzi w Polsce już pracować nie potrafi, przy czym do pracy nie zaliczam działalności szkodliwej, ani destrukcyjnej nie wytwarzającej żadnych dóbr, ani pseudo-pracy polegającej na prostej produkcji pieniądza z pieniądza, czyli w istocie – kradzieży. Niniejszy autor jest przedstawicielem takich elit. Moja niska ocena książki nie wynika z obiektywnej oceny samego pisarstwa, tylko szkodliwych skutków promocji marksizmu, gdyż marksizm, także ten współczesny MUSI DOPROWADZIĆ DO ZBRODNI (Joseph Goebbels też potrafił pięknie i przezabawnie przemawiać). Nie tylko dlatego, że każdy marksizm, w każdym kraju jakim zawładnął, był zbrodniczy, ale przede wszystkim dlatego, że władcy świata którzy wykreowali miliony pasożytów nie tylko niezdolnych do pracy, ale i nie chcących pracować - będą zmuszeni zastosować brutalną przemoc wobec nich. Rozglądnijcie się wokół moi szanowni czytelnicy i użytkownicy tego portalu, a zobaczycie dokładnie to, o czym piszę.

Szczegóły

Rok wydania

2018

Liczba stron

160 str.

Wydawnictwo

W.A.B.

Język

polski

Format

papier

Gatunek

publicystyka literacka, eseje

ISBN

9788328050327

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Bezsenność w czasie karnawału" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.