Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń
Armenia znakomitej większości populacji kojarzy się przeważnie z majaczącym w zakamarkach pamięci trzęsieniem ziemi oraz ciągłą „napier...anką” o jakieś góry/lasy/chaszcze, w którą w dodatku zawsze wcinają się „ruscy”. Duszom nieco młodszym z ormiańską mafią całkiem prężnie reprezentowaną w obrazach generowanych przez Hollywood i Kardaszjanką (ale tu już raczej, tylko tym, którym przypadkowo omsknął się palec z pudelkowych dupo-cyców i zupełnie niechcący czegoś się dowiedzieli, a to przecież wstyd tak się o świecie czegoś dowiedzieć, więc i pogadać o odkryciu nie ma z kim to i lepiej od razu zapomnieć). No i jeszcze może z „typkami” krążącymi w okolicach bazarów lub inszych straganów co to tacy „ciapaci”, ale muslimy-to-nie-tego, a żydy-chyba-też-nie, bo przecież krzyż na szyi wisi to tak w mordę bez zapytania walnąć nie wypada, więc wiele pożytku z nich nie ma, no chyba że kilka paczek fajków odpalą gratisowo. I mógłbym tak długo żartować z ludzkich wad, przywar i ograniczeń, ale muszę się zreflektować i przyznać, że ja o Armenii również zbyt wiele nie wiedziałem. Coś tam, gdzieś tam to tak, ale co i gdzie to już nie za bardzo. A mówiąc tak już zupełnie na serio to Armenia kojarzyła mi się przede wszystkim z niczym fajnym, z nudą, z jednym z wielu bezbarwnych krajów pognębionych przez Wielkiego Brata. Dlatego właśnie rzuciłem się na tę książkę z wyjątkową zachłannością, może nawet z odrobiną zuchwałości ;P, a ona była uprzejma odwzajemnić mi się wspaniałą opowieścią o poranionym kraju, poranionych ludziach, karawanach śmierci, które w sensie dosłownym i w przenośni przemierzały dziesięciolecia, pokolenia, granice. „Duma i wstyd – to dwa uczucia, które walczą o lepsze w duszach Ormian. Na każdy argument o wielkości tego narodu można znaleźć kontrargument o jego miałkości.” „Więc jak to jest – państwo „naj” czy nieistotny skrawek wyschniętej ziemi, który co rusz przechodził pod panowanie regionalnych potęg? Wspaniały naród z wielką tradycją i kulturą czy skorumpowany naród kupczący wszystkim, co się da? I jedno i drugie.” Te dwa cytaty najlepiej oddają wydźwięk reportażu. Armenia duetu Brzeziecki-Nocuń jawi się jako kraj pełen sprzeczności i kontrastów. Kraj, który wciąż nie może otrząsnąć się z traum przeszłości (a faktycznie można odnieść wrażenie, że wisi nad nim jakieś fatum). Kraj wyśmienitych „koniaków”, dywanów nielotów i nienaturalnie starych ludzi. Kraj toczony przez korupcję, bezwzględną walkę o władzę i pieniądze. Kraj w którym wszyscy się znają, wszyscy razem płaczą i razem się śmieją, liczba ludności jest najpilniej strzeżoną tajemnicą państwową, „władza potrafi się mścić”, wybory są „stosunkowo uczciwe”, służba wojskowa przypomina porwanie dla okupu, „reżim tuszuje niewygodne sprawy”, lista najważniejszych deputowanych pokrywa się z listą najbogatszych obywateli, „hektary ziemi leżą odłogiem, domy i gospodarstwa popadają w ruinę”, tu i ówdzie na płotach suszą się skóry z kotów, prezerwatywy są dobre wyłącznie dla prostytutek, na progach kościołów wierni wciąż składają ofiary ze zwierząt, a „idealna rodzina to ta, w której rodzi się syn” (wszak „posłuszna kobieta wie, że mąż czekał na chłopca”). Autorzy podejmują próbę zrelacjonowania drogi, która przywiodła Armenię od ongiś rozległego, potężnego imperium do wynędzniałego państewka kategorii B, położonego nie-wiadomo-gdzie, przy czym osią relacji czynią historię i kamienie milowe ormiańskiej traumy narodowej: czystki etniczne i ludobójstwo (w których zginęło w sumie ok. 2 mln ludzi),operację Nemezis, mroczne czasy stalinizmu, zsyłki na Sybir, blokadę gospodarczą, rotacyjne dostawy gazu i prądu (godzina na dobę),trzęsienie ziemi (1988),wojnę o Górski Karabach, zamieszki etniczne, rzeź w Sumgaicie, pogromy w Baku, zamach stanu (1999). Przytaczają sylwetki i historie osób znanych oraz przysłowiowych zwykłych obywateli, którym los przydzielił doświadczenie czegoś szczególnego, między innymi twórcy alfabetu ormiańskiego, reprezentantki Armenii w paraolimpiadzie w Londynie 2012, legendarnego przywódcy opozycji, zastrzelonego w zamachu parlamentarzysty, naczelnego architekta Erywania, po charyzmatycznych, acz mocno kontrowersyjnych polityków na czele z duumwiratem Koczarjana i Sargsjana. Dane faktograficzne przeplatają się z opowieściami obyczajowo-etnograficzno- architektoniczno-religijno-krajoznawczymi w rezultacie czego czytelnik dostaje sążnisty pakiet informacji o wewnętrznych podziałach politycznych, próbach rozwiązania konfliktu karabaskiego, nieudanym „Majdanie”, patologiach w armii i gospodarce, ztraumatyzowanych popogromowych imigrantach, którzy (podobnie jak poholokaustowi Żydzi w Izraelu) byli traktowani z obrzydzeniem i pogardą, o zmaganiach z szerzącym się brakiem akceptacji, nędzą, chorobami, przestępczym półświatku, spirali nienawiści, rządach melików, Pazyryku i sztuce czytania kobierców, ormiańskim eposie narodowym, „derbenckich wrotach”, Dolinie Ararackiej, społeczeństwie, które jest „społeczeństwem strachu i milczenia”, gigantycznej diasporze rozsianej po całym świecie, „romansie ormiańskiego koniaku z rosyjską władzą” , sterowaniu nastrojami przez Kreml, historyczno-etnicznym morderczym ping-pongu (Sumgait, Baku, Chodżalu),świętych miejscach Ormian (Ararat, Ani, Matenadaran, Wagharszapat, Arcach, Tatew, Sewan…),Erywaniu – mieście z brzoskwiniowego tufu, mieście baranich zagród, poradzieckiej kultury blokowej i nowobogackich rezydencji oligarchów, wreszcie o rytuałach pogrzebowych, lokalnych rozrywkach, magach, klątwach, ekstrasensach, ormiańskiej kabale i niebezpieczeństwach poduszki poduszką podszytej. A skoro mowa o kraju twardo trzymanym pod butem ZSRR, nie mogło również zabraknąć kilku słów o zsyłkach, KGB, kryminalnyje poniatija, internacjonalizmie, pieriestrojce, Gorbaczowie, „radzieckiej kulturze blokowej”, korupcji, rozrywaniu państwowego tortu, oligarchach i ich bezkarnych ochroniarzach, fali w wojsku, porwaniach, Aleksandrze Litwinience, Putinie, kryminalnej wyprzedaży majątku narodowego, micie bratnich narodów i radzieckim człowieku. No dobrze, zaraz dostanę zadyszki od tej wyliczanki… Skąd taka figura? Ano stąd, by (oprócz ułożenia sobie w głowie obrazu kraju, o którym wreszcie dowiedziałem się czegoś konkretnego) wykazać, że lektura powinna zadowolić zarówno czytelników złaknionych wodospadu faktów/dat/nazwisk/twardych danych jak i tych, którzy wolą nadgryzać historię przez opowiastki kulturowo-obyczajowe. "Karawany..." to pozycja chyba wręcz idealna do zapoznania się z historią Armenii i "załapania" z czego wynikają współczesne nastroje, lęki i nostalgie jej obywateli. To, że opisywane wydarzenia prezentowane są z punktu widzenia Ormian jest chyba naturalne, bo przecież o Armenii właśnie książka traktuje, a trzeba oddać autorom, że o odwecie na Azerach nadmienili pisząc wyraźnie, że to temat tabu (nie zamiatając tematu pod dywan jak miałem okazję przeczytać w kilku opiniach). Faktycznie przydałoby się trochę więcej geopolityki i wyjścia w region, ale pewnie na ten temat mogłaby powstać kolejna książka całkiem pokaźnych rozmiarów. Na koniec dementuję również jakoby lektura miała budzić niechęć do kraju jako takiego. U mnie wzbudziła raczej szacunek i zainteresowanie.
Szczegóły
Rok wydania
2016
Liczba stron
232 str.
Wydawnictwo
Czarne
Język
polski
Format
papier
Cykl
Reportaż
Gatunek
reportaż
ISBN
9788380492431
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Armenia. Karawany śmierci" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
